Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Chloe.
Szybko odebrałam.
Szybko odebrałam.
•rozmowa telefoniczna•
- Tak?
- Livia, jesteś w domu?
- Jestem, a coś się stało, że tak rano dzwonisz?
- Muszę z tobą pogadać.
- Okej, to czekam.
- Tak?
- Livia, jesteś w domu?
- Jestem, a coś się stało, że tak rano dzwonisz?
- Muszę z tobą pogadać.
- Okej, to czekam.
•koniec rozmowy telefonicznej•
Nie wiedziałam o co chodzi, ale po głosie była smutna. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia, ale coś mi przerwało, dzwonek do drzwi. To Chloe, gdy zobaczyłam ją całą zapłakaną, na myśl przyszła mi tylko jedna osoba.. Alexis.
- Wejdz, co się stało? - spytałam. Blondynka powoli weszła i usiadła na kanapie, dołączyłam do niej.
- A.. A.. Alexis ma inną. - odpowiedziała, zszokowało mnie to.
- Jak to?!
- Widziałam go, jak przytulił się z jakąś dziewczyną. - powiedziała.
- Jesteś pewna, że to jakaś jego kochanka? - zapytałam.
- Nie wiem, bo nie słuchałam jego wyjaśnień tylko dostał w policzka z liścia. - oznajmiła i się uśmiechnęła.
- Moja krew. - zaśmialam się. - Masz ochotę może wyjść gdzieś na zakupy, tak na zrelaksowanie się? - zaproponowałam.
- Jasne, chodźmy. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do drzwi.
- Nie zdążyłam zjeść.
- Zjemy na mieście chodź! - krzyknęła, zamknęła dom na klucz i szybko ruszylismy do sklepów.
Kocham ją, jest moją przyjaciółką od dziecka, wiem że mogę na nią liczyć w każdej chwili i odwrotnie. Uwielbiam jej charakter, najpierw może płakać a za chwilę jest radosna.
Nie wiedziałam o co chodzi, ale po głosie była smutna. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia, ale coś mi przerwało, dzwonek do drzwi. To Chloe, gdy zobaczyłam ją całą zapłakaną, na myśl przyszła mi tylko jedna osoba.. Alexis.
- Wejdz, co się stało? - spytałam. Blondynka powoli weszła i usiadła na kanapie, dołączyłam do niej.
- A.. A.. Alexis ma inną. - odpowiedziała, zszokowało mnie to.
- Jak to?!
- Widziałam go, jak przytulił się z jakąś dziewczyną. - powiedziała.
- Jesteś pewna, że to jakaś jego kochanka? - zapytałam.
- Nie wiem, bo nie słuchałam jego wyjaśnień tylko dostał w policzka z liścia. - oznajmiła i się uśmiechnęła.
- Moja krew. - zaśmialam się. - Masz ochotę może wyjść gdzieś na zakupy, tak na zrelaksowanie się? - zaproponowałam.
- Jasne, chodźmy. - powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do drzwi.
- Nie zdążyłam zjeść.
- Zjemy na mieście chodź! - krzyknęła, zamknęła dom na klucz i szybko ruszylismy do sklepów.
Kocham ją, jest moją przyjaciółką od dziecka, wiem że mogę na nią liczyć w każdej chwili i odwrotnie. Uwielbiam jej charakter, najpierw może płakać a za chwilę jest radosna.
*z perspektywy Neymara*
- Kochanie, zrób mi herbatę. - rozkazała mi Bruna.
- Sama se zrób. - powiedziałem w myślach.
Poszedłem do kuchni, wstawilem wodę na herbatę. Denerwuje już mnie ona, zachowuje się jak księżniczka.
Wydaje mi się, że to tylko zauroczenie jest.
Po kilku minutach zrobiłem jej herbatę, nawet nie podziękowała, została w moim pokoju a ja zszedlem i usiadlem w salonie. Usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem a tam ujrzałem małego blondynka. Właśnie, nie wspominałem wam wcześniej, że mam synka, Daviego. Jest wpadką, ale mimo to bardzo go kocham. Kto jest jego matką? Carolina Dantas, nie byliśmy nigdy razem,jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi dla dobra dziecka.
- Tata! - krzyknął malec, ma zaledwie 2 latka, a już tak dużo mówi.
- Daviś. - mocno go przytuliłem, nie widziałem Cah, więc pewnie go tylko przywiozła.
- Kochanie, zrób mi herbatę. - rozkazała mi Bruna.
- Sama se zrób. - powiedziałem w myślach.
Poszedłem do kuchni, wstawilem wodę na herbatę. Denerwuje już mnie ona, zachowuje się jak księżniczka.
Wydaje mi się, że to tylko zauroczenie jest.
Po kilku minutach zrobiłem jej herbatę, nawet nie podziękowała, została w moim pokoju a ja zszedlem i usiadlem w salonie. Usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem a tam ujrzałem małego blondynka. Właśnie, nie wspominałem wam wcześniej, że mam synka, Daviego. Jest wpadką, ale mimo to bardzo go kocham. Kto jest jego matką? Carolina Dantas, nie byliśmy nigdy razem,jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi dla dobra dziecka.
- Tata! - krzyknął malec, ma zaledwie 2 latka, a już tak dużo mówi.
- Daviś. - mocno go przytuliłem, nie widziałem Cah, więc pewnie go tylko przywiozła.
Ściągnąłem mu kurteczke, buciki i zaprosiłem mojego maluszka do środka.
Postanowiłem, że przedstawię go Brunie.
- Chodź skarbie kogoś ci pokaże. - powiedziałem i wziąłem go na ręce, poszliśmy do mojego pokoju gdzie siedziała moja dziewczyna. Wstała i miała dziwną minę.
- Kto to? - krzyknęła.
- Mój synek, Davi. - oznajmiłem, byłem jeszcze spokojny.
- Zabieraj mi go stąd! Nienawidzę bachorów! Jest ochydny! - wydarła się, a mój blondynek uciekł.
- Wyjdź z tego domu! - teraz to ja się na nią wydarłem.
Wykonała mój rozkaz i szybko wyszła. Wkurzyla mnie i to ostro.
Zacząłem poszukiwania mojego synka.
- Daviś gdzie jesteś? Proszę kochanie nie bój się. - szeptałem tak, żeby usłyszał.
- Ja chce do cioci Livii. - usłyszałem zapłakany głos.
No tak, Davi na sympatyczną brunetke mówi ciocia, ma z nią najlepszy kontakt, świetnie się dogadują.
Nie wiem czy po wczorajszym pocałunku będzie chcieć ze mną rozmawiać, ale jeśli chodzi o Daviego to zawsze przyjdzie. Postanowiłem do niej zadzwonić i poprosić o przyjście.
*z perspektywy Livii*
Dopiero wrócilam z zakupów, Chloe wróciła do domu, pogodziła się z Alexisem bo okazało się że to była jego przyjaciółka. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to Neymar. Odebralam i powiedział, że muszę szybko do niego iść. Nadal myślałam o tym pocałunku.
Z racji tego, że mieszkamy blisko siebie, przeszłam przez małe przejście i po 5 minutach byłam już u Neya.
- Jestem! - krzyknęłam otwierając drzwi.
- Dobrze, że jesteś. - powiedział Ney i przytulił się do mnie.
- Co się właściwie stało? - spytałam, bo nie do końca wiedziałam o co chodzi.
Wszystko mi opowiedział, zdziwiłam się że Bruna może taka być. Poszłam tam gdzie był Davi, schował się w szafie.
- Daviś, to ja, skarbie wyjdź. - poprosiłam, mówiłam spokojnie.
- Ciocia Livia? - spytał cały zapłakany.
- Tak tak, to ja.
Wyskoczył i mocno mnie przytulił, przestał już płakać.
- Już dobrze słońce, nie płacz. - uspokajałam go, a Neymar mi się przyglądał.
- Chcę spać. - oznajmił.
- Dobrze.
Wzięłam go na ręce i zaniosłam go do sypialni Neymara, polozyłam, przykryłam i pocałowałam czule w czoło.
Zeszłam na dół do salonu, brunet siedział na kanapie. Nie chciałam mu przeszkadzać bo coś oglądał więc poszłam do kuchni aby nalac sobie coś do picia. Usłyszałam kroki, Ney wstał. Podszedł do mnie, zamknął lodówkę, i przyparł mnie swoim ciałem do ściany.
Nagle wpił się w moje usta, nie potrafiłam się oderwać i on tak samo..
Ale jak zwykle, ktoś musiał nam przerwać....
Dopiero wrócilam z zakupów, Chloe wróciła do domu, pogodziła się z Alexisem bo okazało się że to była jego przyjaciółka. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to Neymar. Odebralam i powiedział, że muszę szybko do niego iść. Nadal myślałam o tym pocałunku.
Z racji tego, że mieszkamy blisko siebie, przeszłam przez małe przejście i po 5 minutach byłam już u Neya.
- Jestem! - krzyknęłam otwierając drzwi.
- Dobrze, że jesteś. - powiedział Ney i przytulił się do mnie.
- Co się właściwie stało? - spytałam, bo nie do końca wiedziałam o co chodzi.
Wszystko mi opowiedział, zdziwiłam się że Bruna może taka być. Poszłam tam gdzie był Davi, schował się w szafie.
- Daviś, to ja, skarbie wyjdź. - poprosiłam, mówiłam spokojnie.
- Ciocia Livia? - spytał cały zapłakany.
- Tak tak, to ja.
Wyskoczył i mocno mnie przytulił, przestał już płakać.
- Już dobrze słońce, nie płacz. - uspokajałam go, a Neymar mi się przyglądał.
- Chcę spać. - oznajmił.
- Dobrze.
Wzięłam go na ręce i zaniosłam go do sypialni Neymara, polozyłam, przykryłam i pocałowałam czule w czoło.
Zeszłam na dół do salonu, brunet siedział na kanapie. Nie chciałam mu przeszkadzać bo coś oglądał więc poszłam do kuchni aby nalac sobie coś do picia. Usłyszałam kroki, Ney wstał. Podszedł do mnie, zamknął lodówkę, i przyparł mnie swoim ciałem do ściany.
Nagle wpił się w moje usta, nie potrafiłam się oderwać i on tak samo..
Ale jak zwykle, ktoś musiał nam przerwać....
×××
Jak Wam się podoba? :)
Jak Wam się podoba? :)
20 komentarzy = 6 rozdział. <można anonimowo> ❤










