czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 5.

Spojrzałam na wyświetlacz i zobaczyłam, że to Chloe.
Szybko odebrałam.

rozmowa telefoniczna
- Tak?
- Livia, jesteś w domu?
- Jestem, a coś się stało, że tak rano dzwonisz?
- Muszę z  tobą pogadać.
- Okej, to czekam.

koniec rozmowy telefonicznej
Nie wiedziałam o co chodzi, ale po głosie była smutna. Poszłam do kuchni żeby zrobić sobie coś do jedzenia, ale coś mi przerwało, dzwonek do drzwi. To Chloe, gdy zobaczyłam ją całą zapłakaną, na  myśl przyszła mi tylko jedna osoba.. Alexis.
- Wejdz, co się stało? - spytałam. Blondynka powoli weszła i usiadła na kanapie, dołączyłam do niej.
- A.. A.. Alexis ma inną. - odpowiedziała, zszokowało mnie to.
- Jak to?!
- Widziałam go, jak przytulił się z jakąś dziewczyną. - powiedziała.
- Jesteś pewna, że to jakaś jego kochanka? - zapytałam.
- Nie wiem, bo nie słuchałam jego wyjaśnień tylko dostał w policzka z liścia. - oznajmiła i się uśmiechnęła.
- Moja krew. - zaśmialam się. - Masz ochotę może wyjść gdzieś na zakupy, tak na zrelaksowanie się? - zaproponowałam.
- Jasne, chodźmy. -  powiedziała i pociągnęła mnie za rękę do drzwi.
- Nie zdążyłam zjeść.
- Zjemy na mieście chodź! - krzyknęła, zamknęła dom na klucz i szybko ruszylismy do sklepów.
Kocham ją, jest moją przyjaciółką od dziecka, wiem że mogę na nią liczyć w każdej chwili i odwrotnie. Uwielbiam jej charakter, najpierw może płakać a za chwilę jest radosna.

*z perspektywy Neymara*
- Kochanie, zrób mi herbatę. - rozkazała mi Bruna.
- Sama se zrób. - powiedziałem w myślach.
Poszedłem do kuchni, wstawilem wodę na herbatę. Denerwuje już mnie ona, zachowuje się jak księżniczka.
Wydaje mi się, że to tylko zauroczenie jest.
Po kilku minutach zrobiłem jej herbatę, nawet nie podziękowała, została w moim pokoju a ja zszedlem i usiadlem w salonie. Usłyszałem dzwonek do drzwi, otworzyłem a tam ujrzałem małego blondynka. Właśnie, nie wspominałem wam wcześniej, że mam synka, Daviego. Jest wpadką, ale mimo to bardzo go kocham. Kto jest jego matką? Carolina Dantas, nie byliśmy nigdy razem,jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi dla dobra dziecka.
- Tata! - krzyknął malec, ma zaledwie 2 latka, a już tak dużo mówi.
- Daviś. - mocno go przytuliłem, nie widziałem Cah, więc pewnie go tylko przywiozła. 

Ściągnąłem mu kurteczke, buciki i zaprosiłem mojego maluszka do środka.
Postanowiłem, że przedstawię go Brunie.
- Chodź skarbie kogoś ci pokaże. - powiedziałem i wziąłem go na ręce, poszliśmy do mojego pokoju gdzie siedziała moja dziewczyna. Wstała i miała dziwną minę.
- Kto to? - krzyknęła.
- Mój synek, Davi. - oznajmiłem, byłem jeszcze spokojny.
- Zabieraj mi go stąd! Nienawidzę bachorów! Jest ochydny! - wydarła się, a mój blondynek uciekł.
- Wyjdź z tego domu! - teraz to ja się na nią wydarłem.
Wykonała mój rozkaz i szybko wyszła. Wkurzyla mnie i to ostro.
Zacząłem poszukiwania mojego synka.
- Daviś gdzie jesteś? Proszę kochanie nie bój się. - szeptałem tak, żeby usłyszał.
- Ja chce do cioci Livii. - usłyszałem zapłakany głos.
No tak, Davi na sympatyczną brunetke mówi ciocia, ma z nią najlepszy kontakt, świetnie się dogadują.
Nie wiem czy po wczorajszym pocałunku będzie chcieć ze mną rozmawiać, ale jeśli chodzi o Daviego to zawsze przyjdzie. Postanowiłem do niej zadzwonić i poprosić o przyjście.

*z perspektywy Livii*
Dopiero wrócilam z zakupów, Chloe wróciła do domu, pogodziła się z Alexisem bo okazało się że to była jego przyjaciółka. Nagle zadzwonił do mnie telefon, to Neymar. Odebralam i powiedział, że muszę szybko do niego iść. Nadal myślałam o tym pocałunku.
Z racji tego, że mieszkamy blisko siebie, przeszłam przez małe przejście i po 5 minutach byłam już u Neya.
- Jestem! - krzyknęłam otwierając drzwi.
- Dobrze, że jesteś. - powiedział Ney i przytulił się do mnie.
- Co się właściwie stało? - spytałam, bo nie do końca wiedziałam o co chodzi.
Wszystko mi opowiedział, zdziwiłam się że Bruna może taka być. Poszłam tam gdzie był Davi, schował się w szafie.
- Daviś, to ja, skarbie wyjdź. - poprosiłam, mówiłam spokojnie.
- Ciocia Livia? - spytał cały zapłakany.
- Tak tak, to ja.
Wyskoczył i mocno mnie przytulił, przestał już płakać.
- Już dobrze słońce, nie płacz. - uspokajałam go, a Neymar mi się przyglądał.
- Chcę spać. - oznajmił.
- Dobrze.
Wzięłam go na ręce i zaniosłam  go do sypialni Neymara, polozyłam, przykryłam i pocałowałam czule w czoło.
Zeszłam na dół do salonu, brunet siedział na kanapie. Nie chciałam mu przeszkadzać bo coś oglądał więc poszłam do kuchni aby nalac sobie coś do picia. Usłyszałam kroki, Ney wstał. Podszedł do mnie, zamknął lodówkę, i przyparł mnie swoim ciałem do ściany.
Nagle wpił się w moje usta, nie potrafiłam się oderwać i on tak samo..
Ale jak zwykle, ktoś musiał nam przerwać....

×××
Jak Wam się podoba? :)
20 komentarzy = 6 rozdział. <można anonimowo> ❤

poniedziałek, 13 lipca 2015

Rozdział 4.

Wtedy Gil szybko zabrał rękę. Zdziwiła mnie reakcja Neymara, czyżby był zazdrosny? Ale przecież ma tą swoją Brune.
Powiem szczerze, nie podobała mi się ta komedia, główni bohaterowie co chwilę się całowali, a ja takich filmów nie zbyt lubię.
Po kilku minutach, zrobiłam się senna i gdy chciałam oprzeć głowę o ramię Gila, usłyszałam jak ktoś zaczął smarkać nosa. Zabralam głowę. Wiedziałam kto to.
Film nie był w ogóle ciekawy, ostatni raz poszłam na jakąkolwiek komedie romantyczną.
Zobaczyłam, że brunet znowu chce mnie objąć, jednak i tym razem nie udało mu sie, bo królewicz Neymar zaczął głośno mlaskać.
Teraz to już nie wytrzymałam.
- Neymar do jasnej cholery, możesz przestać?! - wydarłam się na niego.
- Nie. - odpowiedział pewny siebie.
- Dlaczego? - zadałam kolejne pytanie.
- Bo nie mogę na was patrzeć! - po tych słowach wybiegł z sali kinowej.
A ja szybko za nim, nie wiem czemu, ale to zrobiłam.
- Poczekaj.
- Na co? - spytał mocno wkurzony.
- O co ci chodzi? Czemu tak się zachowujesz?
- Bo nie mogę na was patrzeć. - odpowiedział.
- Powtarzasz się. - powiedziałam. - Przeszkadza ci to, że przyszłam tu z Gilem?
- Tak trochę.
- Ale czemu? Nie widzisz, że jestem szczęśliwa? Ty z resztą też. - spytałam.
- A tam szczęśliwy, nie wiem czy ją kocham czy to zauroczenie. - odpowiedział.
Spojrzałam mu głęboko w oczy, nagle pocałował mnie w usta. Zaczęliśmy całować się namiętnie, ale oczywiście się oderwałam.
- Nie mogę.. przepraszam. - wyszeptałam i pobiegłam do domu.
Biegłam przed siebie, łzy leciały mi cały czas.
Ja go chyba kocham.. Nie Gila, tylko Neymara.
Do domu dotarłam w kilka minut, ściągnęłam buty, przebrałam się i po prostu rzuciłam się na łóżko, zaczęłam płakać ale po chwili zasnęłam.

*Z perspektywy Neymara*
Byliśmy razem w kinie, myślałem że fajnie spędze dzień z Bruną, sam na sam, ale oczywiście musiał być Gilcebola. Zawsze pojawia się tam, gdzie nikt go nie chce. Ale jak zobaczyłem, że jest z Livią, to aż się we mnie gotowało. Nie wiem dlaczego, ale jestem o nią zazdrosny. To moja mała Livia, no, już nie taka mała. I jeszcze ten namiętny pocałunek. Nie mogę pozwolić aby była z Gilem, nie zasługuje na nią. Coś wykombinuje. Wróciłem do Bruny i Gila.
- A gdzie Livia? - spytał Gilcebola.
- Źle się czuła, poszła do domu. - wymyśliłem.
- To muszę do niej iść szybko. - powiedział nagle.
- Nie nie, powiedziała że da radę, zamówiłem jej taksówkę. - oznajmilem, byłem bardzo pewny siebie.
Kiwnął głową, Bru oparła głowę o moje ramię, a ja martwiąc się o Livię, oglądałem dalej film. Po skończonym seansie wrócilismy do domu, jak zwykle do mnie, bo mieszkam z Gilem, a Bru odprowadziłem do jej domu.

*Z perspektywy Livii*
Rano obudziły mnie promienie słoneczne. Wstałam leniwie i przypomniała mi się sytuacja z wczoraj, i że nie zmyłam makijażu. Poszłam wziąć prysznic, zrobić poranną toaletke w tym zmyć makijaż i podeszlam do szafy. Po długim wybieraniu wszystkich moich ciuchow, ubrałam się w to:

Zrobiłam sobie zdjęcie i wrzuciłam na Instagrama, zobaczyłam po kilku sekundach komentarz od Neymara: 'Śliczna jak zawsze'
Uśmiechnęłam się sama do siebie i zaczęłam myśleć, o naszym wczorajszym pocałunku.. Moje myśli przerwał dzwonek telefonu...


×××
Przepraszam, że tak długo czekaliście na rozdział 4, wydaje mi się że jest długi. :)
Ogólnie ten rozdział akurat mi się podoba, ale opinie pozostawiam Wam. ❤

15 komentarzy = 5 rozdział :)  <można anonimowo>



sobota, 11 lipca 2015

Rozdział 3.

Po kilku minutach usłyszałam dzwonek do drzwi, poszłam otworzyć a tam stał ubrany w białą koszule i czarne spodnie Gil, trzymając w ręku czerwoną różę.
- Proszę to dla ciebie. Ślicznie wyglądasz. - powiedział, wręczając mi kwiata i szeroko się przy tym uśmiechając.
- Dziękuję bardzo, naprawdę. - zarumieniłam się. - Poczekasz chwilke? Włożę ją do wazonu. - spytalam.
- Jasne, na ciebie całe życie czekam. - odpowiedział, tą drugą część powiedział cicho ale ja i tak słyszałam. Miałam takie wrażenie, że jestem przez kogoś kochana, komuś potrzebna.
Szybko wlożyłam ją do wazonu i wyszliśmy. Szliśmy pieszo, bo kino mieliśmy bardzo blisko. Droga minęła nam dość szybko, przez cały czas  rozmawialiśmy.
Gdy już byliśmy na miejscu, zobaczyłam znajomą mi postać.
To chyba jakiś zły sen.
- Gil, chodź tu na chwilę. - krzyknęłam do bruneta.
Zrobił to, o co go prosiłam. Wskazałam palcem na osobę, która jest mi znajoma.
- Neymar? - powiedział głośnym głosem Gilcebola.
- Gil, Livia! Co wy robicie razem? - spytał zdziwiony i ze swoją dziunią przyszedł do nas.
- Idziemy na komedie romantyczną. - odpowiedziałam.
- Razem? Eh, Bruna poznaj moją najlepszą przyjaciółkę Livię, Livia poznaj moją dziewczynę Brune. - rzekł, miała złowrogie spojrzenie. 
- Tak.
- My też idziemy na ta komedie. - powiedziała lasia Neymara.
Nie słuchaliśmy już jej, tylko poszliśmy po popcorn. Zajęliśmy miejsce w sali kinowej i czekaliśmy na seans. Zobaczyłam, że tuż za nami usiadl Neymar ze swoja dziewczyna. Nie znam jej za dobrze, ale juz jej nie lubie. Zaczal sie seans.
Przez kilka minut nic sie nie dzialo w filmie. 
Poczułam, że Gil chce mnie objąć ale zaraz uslyszałam z tyłu chrząkniecie.

×××
Od razu przepraszam, że ten rozdział jest taki krótki, nudny, beznadziejny i nijaki. :(

poniedziałek, 6 lipca 2015

Rozdział 2.

ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOIM WSPANIAŁYM CZYTELNIKOM! 


Obudziły mnie promienie słoneczne. Leniwie przetarłam oczy. Usiadłam na łóżku. Chciałam wziąć telefon i zobaczyć która godzina, ale nie było go na półce. Szybko wstałam z łożka, nie zwracając uwagi na to, jak wyglądam. Zaczęłam poszukiwania po całym moim pokoju, potem poszłam do kuchni, do toalety, na koniec wpadłam do salonu. Tam też go nie było. Przestraszyłam się, że gdzieś na imprezie go zgubiłam. Zaczęłam myśleć o najgorszych rzeczach. Moje myślenie przerwał dzwonek do drzwi. Byłam pewna, że to Chloe więc poszłam otworzyć. Myliłam się..
- Cześć, co tu robisz o tej porze? - spytałam Gila.
- Zapomniałaś wczoraj telefonu, Neymar był zajęty Bruną więc pomyślałem, że to ja ci go przyniosę. - odpowiedział. Coś mi tu nie pasowało...
- Kto to Bruna? - zapytałam kolejny raz.
- A to długa historia.
- Może wejdziesz? - zaproponowałam.
Gilcebola kiwnął głową. Zabrałam od niego telefon i zobaczyłam, az 3 nieodebrane połączenia od Alexisa a 2 od Chloe, zdziwiłam się.
Oznajmiłam, że zaraz wrócę bo muszę się przebrać, przecież nie będę przed nim siedzieć w koszulce do kolan. 
Tak na szybkiego wybrałam to:


Włosy związałam w koka i wróciłam do salonu. Usiadłam na przeciwko Gila.
- Wracając.. kto to Bruna? - spytałam ponownie.
- Wczoraj, gdy wychodziłaś zaczęli się całować itp. Potem podeszli do mnie i Ney powiedział, że to jego nowa dziewczyna i  że to wielka miłość. Oczywiście pogratulowałem. Wróciliśmy do domu z nią i całą noc siedzieli w pokoju. Rano niechcący obudziłem Brune i zaczęła się drzeć, przyleciał Neymar i uwierzył jej. Tak o to znalazłem się tu. - wytłumaczył.
Coś mnie ukuło w sercu.. 
- Mhm, dziękuję za przyniesienie mi telefonu. Chcesz może coś do picia, jedzenia? - spytałam uśmiechając się.
- Wodę, a z jedzeniem mogę ci pomóc. - odpowiedział odwzajemniając ten swój piękny uśmiech.
- W takim razie bierzmy się do roboty.
Poszliśmy do kuchni. Wyciągnęliśmy potrzebne składniki: pomidor, szynka, sałata. Zaczęliśmy smarować chleb masłem i tu zaczęła się zabawa. Masło wszędzie było, na blacie, na podłodze a nawet na włosach Gila. Strasznie się przy tym śmieliśmy.
Po kilkunastu minutach nasze śniadanie było gotowe, zasiedliśmy do stołu.
Trochę śmiałam się z niego, bo tak dziwnie jadł jak.. hm.. dziecko? Tak, jadł jak dziecko. Po skończonym posiłku włożyłam talerze do zmywarki. Widziałam, że Gil chce już wychodzić więc podeszłam do niego. 
- Livia, masz ochotę wyjść ze mną dziś wieczorem do kina? - zapytał niepewnie.
- Jasne. - odpowiedziałam, a w jego oczach widziałam radość.
- Przyjdę o 20:00.
- Dobrze. - powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
Uśmiechnął się i poszedł. Myślałam o Neymarze i Brunie.. Z moich myśli znowu mnie coś wyrwało. To SMS, od Neymara.

Hej Livia! Chciałabyś dzisiaj o 20 pójść ze mną na kolację? :)<3
Nie, jestem zajęta a z resztą, chyba masz dziewczyne.

Nie odpisał, ale był taki ptaszek co oznaczało, że zobaczył. Chce iść ze mną na kolacje, jak ma dziewczyne, no idiota.
Spojrzałam na zegarek 12:30, postanowiłam wziąć prysznic.
Po chłodnym, odświeżającym i relaksującym prysznicu, zrobiłam sobie już makijaż na wieczór.
Wybrałam to:


Włosy zostawiłam rozpuszczone.
I teraz tylko czekałam na Gila...

xxx
Przerwę Wam w takim momencie. :)
Przepraszam, że jest beznadziejny, ale nie miałam weny:((

Proszę o szczere komentarze (można anonimowo)


KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ ❤





sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 1.

ROZDZIAŁ DEDYKOWANY MOIM KOCHANYM CZYTELNIKOM! ❤
Kocham Was, dziękuję że zawsze jesteście ze mną! ❤

Obudziło mnie głośne chrapanie Alexisa. Przetarłam oczy i zorientowałam się, że zostałam na noc u Chloe. Podniosłam się z bardzo wygodnego łóżka i poszłam na dół napić się wody. Zeszłam ale nikogo tam nie zastałam. 
- Pewnie jeszcze śpią. Musieli mieć ciężką noc. - powiedziałam sama do siebie.
Wzięłam szklankę i nalałam w nią wodę mineralną.
Usiadłam na krześle,wzięłam mój telefon i zobaczyłam, że jest już godzina 10. Odstawiłam naczynie do zlewu i poszłam do łazienki poprawić chociaż trochę makijaż. Postanowiłam, że zanim wyjdę z ich domu napiszę im informacje żeby się o mnie nie martwili. Wzięłam kartkę i napisałam na niej, że poszłam do siebie.
Założyłam buty i zamknęłam drzwi kluczami, które dostałam od Chloe. Droga minęła mi bardzo szybko. Doszłam do domu i zobaczyłam tam Neymara oraz Gila. Nie wspominałam wcześniej, że są moimi sąsiadami. Podeszłam bliżej i z każdym się przywitałam. Z Neymarem przytulasem i buziakiem w policzek, a z Gilem tylko się przytuliliśmy.
- Livia, gdzie ty byłaś? Kilka razy dzwoniłem dzwonkiem do twoich drzwi, ale nic, pustka. - spytał Ney.
- Nocowałam u Chloe. - odpowiedziałam.
- Nie mogłaś chociażby zadzwonić? - zadał kolejne pytanie.
- Widzisz Neymar, jakoś nie mogłam. - uśmiechnęłam się.
- Wiesz dobrze, że nie lubię gdy tak się ze mną droczysz. - powiedział łobuzersko.
- Tak wiem.
Po chwili wziął mnie na ręce, pobiegł na swój ogród i stanął przy wielkim basenie z wodą, pewnie jest zimna. Już się domyślałam, co chce zrobić.
- Ney, proszę cię nie rób tego. - zrobiłam słodkie oczka, patrząc mu w te jego czekoladowe oczy.
- Dlaczego miałbym tego nie robić? - spytał z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Bo jesteś moim najlepszym przyjacielem? - odpowiedziałam pytaniem na pytanie.
- Możemy pójść na taki jakby układ.
- Jaki?
- Pójdziesz ze mną i z Gilem dziś na imprezę, no chyba, że wolisz być wrzucona do zimnej wody. - powiedział swój plan.
- Nie wrzucisz mnie. - rzekłam.
- We mnie nie wierzysz?
- No dobra, pójdę z wami na tą imprezę, ale mnie puść.
Brunet z irokezem wykonał moje polecenie. Oznajmiłam, że skoro mam iść z nimi na tą imprezę to muszę ładnie wyglądać, więc pójdę się ogarnąć i tak dalej. On tylko dodał, że przyjedzie po mnie o 20.
Kiwnęłam głową i poszłam do siebie. Otworzyłam drzwi kluczem, ściągnęłam buty i postanowiłam wziąć się za sprzątanie tego syfu.
Była dopiero 11:30, do wieczora (imprezy) jeszcze czas.


*Kilka godzin później*


Dochodziła 18:40, a wiadomo jak z moimi ruchami to bywa, więc już postanowiłam się ubrać. Stanęłam przed szafą i nie wiedziałam kompletnie, co mam na siebie założyć. Po długim namyśle wybrałam to:
Zmyłam stary makijaż i zrobiłam nowy, nie za mocny ale też nie za delikatny.
Włosy zostawiłam rozpuszczone. Można powiedzieć, że byłam już gotowa.
Spojrzałam na zegarek, który stał zaraz przy telewizorze, wskazywał godzinę 19:50. Wyrobiłam się, chyba pierwszy raz, zawsze się spóźniam na imprezy i różne okazję. Chciałam sobie nalać coś do picia, ale nie mogłam bo usłyszałam dzwonek do drzwi, a za moment głośne walenie. Poszłam otworzyć, to Neymar i Gil.
- Musicie tak walić w te drzwi? - spytałam zła, udawałam tylko że jestem wściekła.
- Yyy.... yyy.. - taką odpowiedź usłyszałam od Brazylijczyka.
- Ney myślał, że możesz się spóźnić dlatego tak pukał, żebyś usłyszała. - z sytuacji uratował go jak zwykle Gilcebola.
- Mhm. Idziemy, czy będziemy tak stać?
- Idziemy. - odpowiedział Gil.
Zamknęłam dom, weszliśmy do samochodu i pojechaliśmy na imprezę. 
Po kilku minutach byliśmy na miejscu, alkohol lał się strumieniami, nie było tu żadnej osoby, która była trzeźwa. Mieliśmy zarezerwowany stolik, więc usiedlismy. Była głośna i szybka muzyka, nagle zrobiła się spokojna i wolna. Neymar wstał i podszedł do mnie.
- Zatańczysz? - spytał wyciągając dłoń.
- Jasne. - odpowiedziałam.
Poszliśmy na parkiet. Neymar objął mnie w pasie, a ja założyłam mu ręce na szyję.
- Pięknie wyglądasz. - powiedział Brazylijczyk.
- Dziękuję, ty też niczego sobie. - czułam, że się rumienię.
Tańczylismy tak patrząc sobie głęboko w oczy. Była to dla mnie trochę niezręczna sytuacja, na szczęście piosenka się skończyła i wróciliśmy do stolika. Cały czas myślałam o Neymarze, o tym tańcu. Z moich mysli wyrwal mnie głos Gila.
- Zatańczysz? - spytał.
- Okey. - odpowiedziałam odniechcenia, byłam zmęczona.
Wstaliśmy i zaczęliśmy tańczyć. Objął mnie w pasie, tak samo jak Neymar. Akurat znowu puścili wolną piosenkę. Gilcebola się do mnie przybliżył.. i pocałował mnie w usta.
Na początku nie odwzajemniłam pocałunku, ale po chwili zaczęliśmy się namiętnie całować, wtedy odwzajemniłam. Nie wiem dlaczego on to zrobił, dlaczego ja go nadal całuje? Słyszałam od Joty, że Gil coś do mnie czuje, ale nie wierzyłam w to. Bałam się, że Neymar to zauważy więc powoli się od niego oderwałam. Uśmiechnięliśmy się do siebie szeroko. Miał taki cudowny uśmiech. Po skończonej muzyce, oznajmiłam że będę już wracać.
- Może cię odprowadzić? - spytał Neymar.
- Nie, poradze sobie sama. - odpowiedziałam.
- Ok.
Pożegnałam się z Gilem. Wychodząc, zauważyłam jak Ney całuje się z jakąś brunetką. Dziwnie zrobiło mi się w brzuchu. 
Po kilkunastu minutach byłam w domu. Mieszkam sama, moi rodzice mieszkają w Hiszpanii. Czasami nocuje u Chloe, albo ona u mnie.
Przebrałam się w piżamę, położyłam się do łóżka. Cały czas myślałam o tej brunetce, a szczególnie o tym pocałunku z Gilem. W końcu odpłynęłam do Krainy Morfeusza.

×××
Jak Wam się podoba 1 rozdział? :)
Proszę o szczere komentarze (można anonimowo). :*

KOMENTUJESZ - MOTYWUJESZ ❤

czwartek, 2 lipca 2015

Bohaterowie.

#Niektóre informacje zmienione na potrzeby bloga.


Livia Lòpez- 20 letnia Brazylijka, jej najlepszym przyjacielem jest Neymar ,a przyjaciółką Chloe. Ukrywa swoją miłość do Neymara. Zaprzyjaźniona jest również z Rafą, Gilem, Jo oraz Alexisem. Nie wie, że podkochuje się w niej Gilcebola. Czy wyjazd ważnej dla niej osoby, zmieni jej życie?


Chloe Perèz- 20 letnia Brazylijka,jest najlepszą przyjaciółką Livii. Znają się od dziecka. Szczęśliwa w związku z Alexisem Sanchezem.


Neymar da Silva Santos Junior (Ney)- 21 letni Brazylijczyk, piłkarz rep. Brazylii i FC Santosu, najlepszy przyjaciel Livii, Gila oraz Joty. Kiedyś lubił dziewczyny na jedną noc, ale przyjaciele go zmienili. Bardzo zżyty z siostrą. Czy super oferta z Barcy ,zmieni relacje między nim a Livią?


Alexis Sanchez- 21 letni Chilijczyk, piłkarz rep. Chile i FC Barcelony. Przyjaciel Neymara. Szczęśliwy w związku z Chloe, kocha ją nad życie.


Jo Amancio (Jota,Jo)- 21 letni Brazylijczyk,przyszywany brat Neymara oraz Rafaeli. Najlepszy przyjaciel Neya.


Rafaela Beckran- 17 letnia Brazylijka, siostra Neymara. Bardzo lubi Livię i uważa, że ona i jej brat tworzą piękną parę.


Gilcebola (Gil)- 25 letni Brazylijczyk, najlepszy przyjaciel Neymara oraz Joty, kocha Livię i zrobi wszystko żeby z nią być.

×××
No i mamy bohaterów! :)